Baby, ach te baby czyli cała prawda o Kobitach
W starym, lecz jakże jarym przeboju Eugeniusza Bodo, „odgrzanym” po latach z wielkim poczuciem humoru przez Ryśka Rynkowskiego wspólnie z nieodżałowanym Jędrkiem Zauchą, śpiewano kiedyś "Kochane baby, ach te baby, człek by je łyżkami jadł”. Jadłby, owszem, lecz trzeba pamiętać, że nawet najlepszym daniem można się przejeść.
Tak więc i tę niewątpliwą przyjemność, jaką jest obcowanie z płcią piękną, lecz przeciwną zarazem, należy sobie z rozwagą dozować, by nie popaść w niestrawność wielką, potocznie wśród męskiego gatunku zwaną pantoflarstwem. Każda bowiem Kobita uważa, że "choć papierków po cukierkach tu i ówdzie ślad" marzy nam się – facetom - bombonierka taka jak Ona. A że jak wiadomo powszechnie, nie wszystko złoto co się świeci, tak więc i Kobity, oprócz niewątpliwych zalet, swoje wady mają.
W znanym żarcie młody małżonek deklarował, że z żoną cały czas trzyma się za ręce, bo jak puści, to żona zaraz robi zakupy. A jak już kupuje, to jest w stanie zapłacić sto złotych za duperelę, której nie potrzebuje, bo ta jest teoretycznie podobno warta dwieście. W tym żarcie kryje się ziarenko prawdy. Takie postępowanie Kobit jest w przyrodzie często spotykane. I przez to powszechnie uważa się, że mężczyzna, który odniósł sukces to taki, który zarabia więcej niż żona jest w stanie wydać, natomiast kobieta, która odniosła sukces to taka, która znalazła takiego faceta.
Niestety Kobity bardzo rzadko rozumieją i znają potrzeby mężczyzn. Nie wiedzą na przykład, że każdy prawdziwy facet potrzebuje czasami chwili spokoju i samotności. I w związku z tym powinny sobie zdawać sprawę z tego, że jak chcą wyjść z domu, to wszystko, absolutnie wszystko co mają w danej chwili na sobie ubrane, jest idealne. Często również Kobity nie potrafią uzasadnić prosto i jasno swojego zachowania. Na przykład dlaczego Kobita w czasie swoich "trudnych dni" gotuje obiad dla dwóch osób w czterech garnkach? Odpowiedź - "Bo k**wa tak!"
Niemal do miana legendy urasta fakt zupełnego braku solidarności damskiej, która nigdy nie dorówna solidarności męskiej. Dowodem na to jest przypowieść, która mówi, jak to razu pewnego Kobita nie wróciła na noc do domu. Nazajutrz opowiedziała mężowi, że nocowała u przyjaciółki. Mąż zadzwonił do dziesięciu najlepszych przyjaciółek i żadna tego faktu nie potwierdziła. Natomiast, gdy mąż raz nie wrócił na noc do domu, również opowiedział żonie na drugi dzień, że nocował u przyjaciela. Gdy żona zadzwoniła do dziesięciu najlepszych przyjaciół męża, z zapytaniem czy mąż u nich spał, to ośmiu historię potwierdziło, a dwóch oświadczyło, że jeszcze jest.
Także inaczej Kobity pojmują kwestię szczęścia w związkach damsko-męskich. Bowiem niepisane prawo mówi, że aby Kobita była szczęśliwa z mężczyzną powinna go bardzo dobrze rozumieć i trochę kochać. Natomiast żeby facet był szczęśliwy z Kobitą, musi ją bardzo kochać i nie starać się zrozumieć.
Jednak drogie Kobity, musicie wiedzieć jedno, że prawdę wyśpiewała nam Basia Stępniak-Wilk:
"Niby nic, a jednak zerkasz
Jak się dostać do pudełka
Odkryć tajemnicę słodką
Delikatnie zdjąć złotko…”
A że i chłopy sami zdają sobie sprawę z roli Kobit w życiu, udowodnili już drzewiej Rychu z Jędrkiem śpiewając:
"Baby, ach! te baby, czym by bez nich był ten świat...
Co tu grać, co tu kryć, spróbuj bez baby żyć,
gdy ci uda się taka sztuka, toś jest chwat".
Z najlepszymi życzeniami na "dzieńKobit".






