Nie zwalniać Laty przed EURO!
Ostatnie wieści z kręgów PZPN zepchnęły na dalszy plan nawet sprawy ogólnoświatowego kryzysu czy sejmowe przepychanki z krzyżem w tle. Sensacje ze znanych chyba wszystkim „taśm prawdy” Grzegorza Kulikowskiego znają już wszyscy kibice futbolu i ogólnie sportu w Polsce. To, że Lato nie nadaje się na zarządzanie czymkolwiek wiadomo od początku. Nie posiada żadnych kwalifikacji oraz umiejętności, a poza tym jest osobą łasą na splendor i łatwo „sterowalną”. Gdyby nie fakt, że kiedyś genialnym piłkarzem był, co skwapliwie i skutecznie wykorzystał startując dekadę temu w wyścigu o mandat do senatu, dziś byłby prawie zapomnianym, byłym reprezentantem na emeryturze. Obecność na politycznych salonach dała mu swoistą przepustkę w kuluary PZPN, a to z kolei znany w piłkarskich kręgach jak mało kto Lato, potrafił spożytkować. Z tego też tytułu posiada wielu wrogów, których kłuje w oczy fakt, że zwykły prosty chłop bez wielkiego wykształcenia zrobił karierę (kasę) o jakiej marzy niejeden.
Szara eminencja
Czy jednak Lato, lub tylko Lato jest wszelkim złem polskiego futbolowego (pół)światka? Śmiem twierdzić, że absolutnie nie. Nie zamierzam w tym miejscu bronić prezesa, bo jego wina jest ewidentna. Jednak jest on tylko marionetką, trybikiem w machinie, zadowolonym z „obecności na świeczniku” figurantem. Generalnie, co podkreślał w wywiadach sam Lato, decydentem w polskim futbolu jest zarząd związku. Oznacza to, że wszystkie ważne decyzje podejmuje pewne gremium i trudno jakąkolwiek winę zrzucać na barki indywidualności. Problem pojawia się wówczas, gdy ktoś w takim systemie posiada na tyle mocną pozycję lub ma taką siłę przebicia, że potrafi przeforsować swoje racje. W skostniałych, betonowych strukturach Polskiego Związku Piłki Nożnej swoistą szarą eminencją jest Zdzisław Kręcina. Typowy urzędnik z minionej epoki, który „przeżył” już wielu prezesów, i który wśród innych betonowych współtowarzyszy ma pozycje niepodważalną. Trudno się temu dziwić, wszak Kręcina działa w PZPN od 1983 roku. Zna cały polski futbolowy światek, ma układy i znajomości za granicą. Ze zdaniem sekretarza generalnego liczą się zatem wszyscy, bo... im tak wygodnie! Na garnuszku związku żyje się całkiem dobrze, bo fucha fajna, vipowskie loże na ważnych imprezach a i splendor dla wielu. Wszyscy klakierzy zatem podnoszą łapki po myśli sekretarza. A sam prezes Lato? Z nim obrotny działacz też potrafi się dogadać.
Czy zatem Kręcina to wszelkie zło polskiej piłki? Z pewnością jego wina jest dominująca, ale winnych jest wielu.
UEFA rozdaje karty
Po „taśmach prawdy” w całej Polsce zawrzało. Wszyscy – kibice, politycy a nawet ci, którzy nie interesują się sportem na co dzień, jednogłośnie domagają się natychmiastowej reakcji wszelkich służb, uruchomienia wszystkich procedur, a nawet stworzenia „ad hoc” odpowiednich przepisów umożliwiających natychmiastowe odwołanie całego zarządu PZPN i pociągnięcie go do odpowiedzialności. Zastanówmy się jednak, czy takie posunięcie ma sens?
Przerabialiśmy już temat kuratorów w PZPN i znamy bardzo dobrze stanowisko międzynarodowej centrali piłkarskiej w przypadku ingerencji rządu w struktury związku. Nie mamy absolutnie co liczyć na jakiekolwiek ustępstwo od tej zasady. Teraz to UEFA rozdaje karty i nasz rodzimy związek może czuć się szczególnie mocny w obliczu zbliżającego się EURO2012. Europejska federacja doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Polska nie może dopuścić do sytuacji zawieszenia naszej drużyny w rozgrywkach, gdyż byłby to skandal i kompromitacja na kosmiczną skalę. Zburzenie struktur związku, nawet tak fatalnie zarządzanego, spowoduje totalny zamęt i spore opóźnienia w kwestii dotyczących organizacji EURO, co również grozi porażką nie tylko stricte prestiżową, ale również katastrofą finansową, na którą nasz kraj po prostu nie stać. Jestem przekonany, że obecni zwolennicy odwołania zarządu PZPN, krzyczeli by jeszcze głośniej gdyby doszło do skandalu z zawieszeniem drużyny narodowej.
Nie zwalniać Laty przed EURO!
Czy zatem nie ma wyjścia z sytuacji? Owszem jest, ale nie może to być odwołanie Grzegorza Laty przed EURO2012. Polskie władze muszą spokojnie i bardzo dokładnie przygotować wszystkie materiały i procedury do nie podlegającego dyskusji naświetlenia sprawy nieprawidłowości w PZPN-ie. Następnie przedstawić jasno całą sprawę władzom UEFA i wówczas w majestacie prawa wkroczyć na salony Laty, Kręciny i spółki. I to wszystko musi odbyć się po mistrzostwach Europy. Każdy nieprzemyślany i zbyt szybki ruch ze strony rządu to przysłowiowy strzał w stopę – wstyd na jaki nas nie stać. Kompromitacji mamy bowiem aż nadto. Reprezentacja musi walczyć, aby się nie skompromitować, a PZPN już skompromitowany.
fot.gwizdek24.pl






