Kobieta w boksie zawodowym czyli rozmowa z Katarzyną Niedźwiecką
Młoda, zdolna, delikatna dziewczyna. Wydawać by się mogło, że nie może mieć nic wspólnego z tak męskim, twardym i momentami nawet brutalnym sportem, jakim jest boks. A to, że może być w samym środku „bokserskiego światka” i to w wydaniu zawodowców, wydaje się fikcją. Fikcją jednak nie jest, gdyż Katarzyna Niedźwiecka, urocza studentka z Polski robi wielką karierę za oceanem, w najbardziej znanej w Polsce firmie promującej zawodowy boks – Global Boxing. Trzyma w ryzach wszelkie działania firmy, od organizacji wielkich gal bokserskich, po codzienne relacje z mediami. Planeta zaprasza na rozmowę z Katarzyną Niedźwiecką.
-Dla laika - co to jest Global Boxing?
-Global Boxing to firma założona dwa lata temu przez Mariusza Kołodzieja w USA. W jej skład wchodzą ściśle ze sobą powiązane: Global Boxing Gym, Fundacja Global Boxing oraz Global Boxing Promotions. Fundacja zajmuje się wyszukiwaniem młodych, utalentowanych bokserów w Polsce i pomaga im rozwijać karierę sportową, umożliwiając między innymi wyjazdy na obozy treningowe do Ameryki. Global Boxing Gym to wybudowana w 2010 roku nowoczesna siłownia, w której trenują zawodnicy z całego świata, w tym podopieczni Fundacji. Zadaniem grupy promotorskiej Global Boxing Promotions jest głównie organizowanie gal bokserskich i walk dla poszczególnych zawodników. Zasięg firmy jest, jak sama nazwa wskazuje, globalny. Ze względu na pochodzenie właściciela skupiamy się na pomocy polskim zawodnikom i zawodniczkom, ale założeniem firmy jest promowanie pięściarzy każdej narodowości.

-Żeby mieć możliwość dostać szansę takiej pracy, czasem nie wystarczą same umiejętności, potrzebna też pewna doza szczęścia. Jak się tam znalazłaś?
-Zupełnie przypadkowo. Będąc na wakacjach u rodziny w New Jersey wybrałam się - wtedy jeszcze jako kibic - na jedną z konferencji prasowych organizowanych przez Global. Na moje szczęście jeden z tłumaczy był w tym dniu nieobecny i zostałam poproszona o pomoc w przeprowadzeniu wywiadów z polskimi zawodnikami. Od tego się zaczęło. Dowiedziałam się, że Global to stosunkowo nowa firma. Poszukiwali w tym czasie osoby do nawiązywania kontaktów z rynkiem europejskim, mającej pojęcie o sporcie. Po kilku rozmowach dostałam propozycję współpracy, którą przyjęłam bez wahania. Wiązało się to z przyjazdem do USA "na stałe". Byłam wtedy świeżo po zakończeniu trzeciego roku studiów i bardzo zależało mi na ich kontynuacji, dlatego zdecydowałam się na podjęcie nauki na amerykańskiej uczelni.
-Skąd zamiłowanie do boksu młodej, wydaje się delikatnej dziewczyny? Czy w ogóle masz sentyment do boksu, czy działasz w Global, bo to szansa na ciekawą pracę w PR?
-Nie odważyłabym się teraz powiedzieć, że nie lubię boksu. A poważnie - od zawsze interesowałam się sportem, między innymi dlatego wybrałam studia na krakowskim AWF-ie. Byłam przede wszystkim zagorzałym kibicem piłki nożnej. Boks oglądałam z tatą od czasu do czasu w telewizji. Zaczynając swoją przygodę z Global Boxing wiedziałam na ten temat naprawdę niewiele, w porównaniu do ekspertów, z którymi miałam okazję pracować. Wszyscy byli jednak bardzo wyrozumiali. Obracając się w tym środowisku, przebywając na co dzień z zawodnikami, biorąc udział w treningach, wyjeżdżając z nimi na walki, udało mi się szybko zaaklimatyzować. Sprzyjała temu ciepła, rodzinna atmosfera jaką nasi bokserzy i cała ekipa tworzyli wokół siebie. W tym momencie mogę szczerze powiedzieć, że dzięki tym ludziom boks stał się moją pasją.
-Jak wygląda codzienny dzień pracy w Global Boxing?
-Ciężko opisać typowy dzień w Global. Na bieżąco ustalamy wspólnie coraz to nowe cele i na ich realizacji się koncentrujemy. Czasem jest to gala bokserska w New Jersey, innym razem produkcja filmowa w Meksyku. Nie ma schematu, rutyny.
-Praca w Global to z pewnością ogrom podróży. Jak się żyje na walizkach?
-Momentami jest to męczące, decyzje o wyjazdach są często podejmowane z dnia na dzień. Nie jest łatwo pogodzić taki tryb życia ze studiami, nie mówiąc już o prywatnym życiu. Są okresy, kiedy w domu pojawiam się tylko po to, żeby przepakować walizki. Zdarza się, że nawet na to nie ma czasu. Nie wyobrażam sobie jednak siebie w tzw. "pracy za biurkiem". Lubię podróżować, lubię dynamikę, zmiany, a praca w Global mi to umożliwia.
-Opowiedz jak z bliska wygląda organizacja gali bokserskiej?
-Na ten temat można napisać osobny artykuł. Zaczynamy od wyboru daty, miejsca oraz zawodników, którzy często sprowadzani są z różnych stron świata. Muszą oni przejść badania lekarskie, otrzymać zgodę komisji na udział w walce i podpisać odpowiednie kontrakty. Organizacja oświetlenia, opieki medycznej, ochrony, znalezienie sponsorów, sprzedaż biletów, zorganizowanie produkcji telewizyjnej - to tylko fragment długiej listy punktów, z których żaden nie może zostać pominięty przy planowaniu takiego wydarzenia. Im bliżej do gali, tym więcej pracy. Tak naprawdę dopiero po zejściu ostatnich zawodników z ringu możemy odetchnąć z ulgą.
-Niedawno robiłaś w Meksyku bokserski reality show w którym startowała jako zawodniczka Polka Karolina Owczarz. Powiedz coś o tych zawodach. Jak to wyglądało, czy znamy już wyniki?
-W dużym skrócie: "Todas Contra Mexico" to filmowany w Meksyku, show promowany przez Global Boxing. Biorą w nim udział dziewczyny - bokserki podzielone na dwie drużyny: "Meksyk" i "Reszta Świata", której reprezentantką jest nasza Karolina. Co sobotę każda z nich spotyka się w ringu z wylosowaną przeciwniczką, przegrane odpadają z programu. Główną nagrodą jest 100 tys. dolarów. Niestety aż do czasu emisji programu nie mogę podać zbyt wielu informacji. Pierwszy odcinek ukaże się w telewizji już pod koniec maja. Mogę jedynie zdradzić, że ósmy epizod będzie w całości poświęcony Karolinie.

-Sławni światowego boksu z którymi miałaś okazję już się spotkać...
-Mike Tyson i jego były trener Kevin Rooney, George Foreman, Cedric Kushner, Charles Wepner (na podstawie jego życiorysu powstał film "Rocky"), Virgil Hill (wicemistrz olimpijski, dwukrotny mistrz świata WBA), Michael Moorer (trzykrotny mistrz świata wagi ciężkiej). No i oczywiście Polacy - Andrzej Gołota i Tomasz Adamek.
-Polscy bokserzy odnoszą w Stanach sporo sukcesów, tak to wygląda przynajmniej z perspektywy Polski. Czy polski boks jest ceniony za oceanem?
-To prawda, że polski boks cieszy się w USA dużą popularnością. Amerykańską Polonię cieszy fakt, że następcy Andrzeja Gołoty - który był w swoim czasie jedyną osobą mogącą zmienić układ sił w królewskiej wadze ciężkiej - podbijają światowe ringi. Paweł Wolak, Przemek Majewski, Mariusz Wach, Kamil Łaszczyk, czy Adam Kownacki znani są z dużej waleczności w ringu. Są gwarantem dobrego widowiska sportowego, wizytówką walecznego Polaka. Kibicom podoba się profesjonalizm Przemka, czy zjawiskowa szybkość Kamila. Z takimi championami mamy przyjemność pracować.


-Na linii Global Boxing - PZB iskrzy. Możesz to skomentować?
Staramy się współpracować z każdą organizacją, która ma na celu pomoc młodym, utalentowanym sportowcom. Wierzę, że PZB do takich organizacji należy. Jesteśmy w trakcie prowadzenia rozmów ze Związkiem o stworzeniu amatorskiej ligi bokserskiej w Polsce, na wzór niemieckiej Bundesligi. Mam nadzieję, że uda się wspólnie osiągnąć ten cel.
-Plany Global Boxing na najbliższą przyszłość, czyli co Cię czeka w pracy niebawem?
-Czekam z niecierpliwością na wyjazd na konwencję organizacji IBF, która odbędzie się już pod koniec maja w Las Vegas. Celem numer jeden jest dla mnie jednak w tym momencie przygotowanie naszej kolejnej gali z udziałem aż czterech polskich pięściarzy, którą zaplanowaliśmy na czerwiec tego roku. Cieszymy się, że walki naszych chłopaków kibice będą mogli obejrzeć na żywo nie tylko w USA, ale też w całej Polsce. Czeka nas dużo pracy, dlatego zaczynamy przygotowania już dwa miesiące wcześniej.
-Ty obecnie za oceanem, rodzina w Polsce. Nie tęsknisz za rodzinnymi Gorlicami?
-Decydując się na wyjazd do USA wiedziałam, że będę musiała bardzo dużo poświęcić. Strasznie tęsknię za domem, za rodzicami, bratem. Brakuje mi bliskich, przyjaciół, znajomych ze studiów. Czasem mam ochotę spakować się i po prostu wrócić do domu. W takich momentach mogę na szczęście liczyć na najbliższych, którzy są ze mną bez względu na odległość i wybijają mi z głowy takie pomysły. Ze strony rodziców mam od początku niesamowite wsparcie. Na pewno ciężko im było się pogodzić z moim wyjazdem z domu na stałe i z tym, że będziemy się od tej pory widywać raz, czy dwa razy w roku. Wiem jednak, że stoją z mną murem, bez względu na to jaką decyzję podejmę. Jestem również bardzo wdzięczna mojej rodzinie - cioci i wujkowi, u których mieszkam i którzy przyjęli mnie tutaj jak własną córkę. Koniec końców, nie ma na co narzekać. Stany Zjednoczone to kraj ogromnych możliwości, zwłaszcza dla młodych ludzi, którzy chcą się rozwijać. Dostałam ogromną szansę i skupiam się na tym, żeby ją w 100% wykorzystać.
-Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę dalszych sukcesów!
Fot. Archiwum Katarzyna Niedźwiecka/Global Boxing







Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.