Drukuj
PDF

Nie lubiłem Amy Winehouse

Wpisany przez Administrator on .

Amy_pytaTa informacja zepchnęła przez chwilę z czołówek mediów nawet relacje po masakrze w Norwegii. Brytyjska wokalistka Amy Winehouse została znaleziona martwa w swoim domu w Londynie. W pierwszych doniesieniach policja udawała, że nieznane są przyczyny zgonu.

Udawany szok

Dokładnie, udawała, bowiem dla każdego, kto kiedykolwiek słyszał o Amy, przyczyna była oczywista i jasna jak słońce. Dziś niemal cały zakłamany świat „jest w ciężkim szoku”, „nie może się otrząsnąć” i „płacze po niepowetowanej stracie”. I wszyscy udają, że są zaskoczeni. Czym, chciało by się zapytać? Przecież Winehouse już od kilku lat zjeżdżała po równi pochyłej, unicestwiając samą siebie w tempie ekspresowym. Już w 2008 roku wypowiadała się w mediach, w zależności od nastroju, że jest spełniona i może jutro umrzeć, lub że jest w dołku i nie ma po co żyć. Była od dawna jedną wielką hurtownią narkotyczno-alkoholową. A dziś wszyscy są zaskoczeni śmiercią? Wyświechtane frazesy do mediów typu „jestem w szoku”, to normalne pieprzenie głupot, bo taka jest potrzeba chwili.

Przegrane życie

Życie Amy było jedną wielką porażką, niestety na jej własne życzenie. Wiem, że zaraz odezwie się oburzony tłum jej fanów, ale taka jest prawda. Winehouse była popularna, miała pieniądze i dlatego było ją stać na prowadzenie destrukcyjnego trybu życia bez ograniczeń. Gdyby nie ta popularność i co za tym idzie – kasa, wokalistka zginęła by w tłumie prowadzących podobnie destrukcyjny tryb życia meneli, a jej wierni dziś fani mijali by ją na ulicy z obrzydzeniem.

Obecnie analizuje się, czy ktoś mógł Amy pomóc, czy miała wsparcie rodziny, znajomych. Można na ten temat doczytać się sprzecznych informacji. Nie ulega jednak wątpliwości, że jedyną winę ponosi piosenkarka. Nikt i nic nie jest w stanie uchronić przed podobnym losem osoby, która kiedyś wkroczyła na złą drogę, a dziś kroczy po niej w blasku fleszów na własne życzenie. Nawet wszelkie staranie rodziny i przyjaciół zdadzą się psu na buty, jeśli sam zainteresowany nie tylko nie będzie sam chciał sobie pomóc, ale wręcz uczyni wszystko, aby innym w tym przeszkodzić.

Kto wygrał?

Dla mediów i różnej maści tabloidów, Amy Winehouse i takie właśnie jej zachowanie, to był łakomy kąsek. Żądną sensacji gawiedź interesują skandale, wpadki, afery. Nikt nie chce czytać o statecznym, uczciwym życiu jakiegokolwiek celebryty, bo…to nudne. Za to pijackie balangi, nieudane koncerty, wszelkie ekscesy, to jest to! Dlatego nawet teraz można doszukać się informacji, że piosenkarka dzień przed śmiercią była widziana w towarzystwie znanego dilera i kupowała ponoć mega-bombę narkotyczną. Wtedy nie było chętnych do pomocy.

Oceniając realnie, Amy Winehouse nie była perspektywiczną artystką. Poza tabloidami, wszystkim pozostałym z branży, związanym z jej osobą, przynosiła same straty. Odwołane koncerty, stany upojenia czy wręcz choroby, uniemożliwiające nagranie płyty, organizacja jakiejkolwiek promocji niemożliwa ze względu na kosmiczną nieodpowiedzialność artystki, wszystko to było jednym wielkim generatorem kosztów, które nigdy nie miały szansy się zwrócić.

Czy zatem komercyjna branża muzyczna, na takim etapie istniejącego stanu rzeczy, była zainteresowana życiem piosenkarki? Śmiem twierdzić, że widząc samodestrukcję Amy, postanowiła stać z boku i… nie przeszkadzać. Tym bardziej, że wszelka pomoc była w tym przypadku zbędna.

Tymczasem dzień po śmierci płyta Amy Winehouse "Back to Black", która przyniosła jej sławę i pięć nagród Grammy, wróciła na szczyt listy przebojów. Nie żadna to nowość, wszak takie obrazki obserwujemy zawsze w podobnych przypadkach. Branża muzyczna odrabia straty.

Nie lubiłem Amy Winehouse. To bardzo subiektywne stwierdzenie, ale nie podobała mi się jako kobieta, nie powalały piosenki, a wręcz odpychało zachowanie. Nie choroba narkotyczno-alkoholowa, lecz zachowanie. Chamstwo, wulgarność, tupet, brak poszanowania dla własnych fanów. Dlatego „nie jestem w szoku” po tym co się stało, gdyż tak niestety musiało się stać. Wręcz można by się dziwić, gdyby lata mijały, a Amy ćpała, chlała i miała się dobrze.

fot. okładka płyty "Back to Black"

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Sonda

Z jakiej przeglądarki internetowej korzystasz?
 

Nowe komentarze

Newsletter










4SUN
aa_men

Kopia_logo_planeta_sport

Aktywny wypoczynek