| 23 grudnia 2011
W Afganistanie zginęło pięciu polskich żołnierzy. To najtragiczniejszy przypadek w historii polskich misji wojskowych. Kto jednak myśli, że dalej będę użalał się nad tragicznym losem ofiar tej wojny i wznosił głośne apele o zakończenie misji, niech nie czyta dalej.
Nie ulega wątpliwości, że tragedia to wielka, bo zginęli ludzie i wielkość dramatu nie zależy od faktu śmierci nie jednego żołnierza, a pięciu. Dla nas Polaków żal tym większy, że to nasi rodacy. I z tego powodu jest smutno... Bliskość nadchodzących świąt, to tylko większa trauma dla najbliższych rodzin. Ale...
Właśnie, jest też niestety "ale" w tej całej smutnej sprawie. I nie chodzi tu o to, że Polska w ogóle nie powinna brać udziału w okupacji i jakichkolwiek zbrojnych działaniach na terenie jakiegokolwiek kraju. Wojna ta jest wymysłem Amerykanów, dla ich własnych interesów i biznesów. A my występujemy tylko w roli "dobrego wujka", który asystuje jak pajacyk na sznurku u boku "wielkiego wuja Sama". Już choćby z powodu nadal nie zniesionych wiz do USA powinniśmy na samym wstępie mocno tupnąć nóżką. Ale nie o to teraz chodzi.




Były spekulacje graniczące niemal z pewnością. Dziś już wiemy na pewno. Jest nowy rząd, a w nim nowi ministrowie. Szczególnie wiele kontrowersji wzbudziły nominacje Jarosława Gowina, Bartosza Arłukowicza i Joanny Muchy.
Namnożyło się nam ostatnio dzieci niczym grzybów po deszczu. Gdzie człowiek nie spojrzy, tam dziecko. Nawet Kaczyński mówi o polityce prorodzinnej i o tym, że Polacy marzą o wielodzietnej rodzinie, trzeba im jedynie POMÓC ZAPLANOWAĆ. Cóż, może i marzą, pytanie jedynie: "za ile?"
Jak powszechnie wiadomo wybory do parlamentu zbliżają się wielkimi krokami. Wiadomo, że wybory wiążą się z podjęciem decyzji, na kogo oddać swój głos. Według Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”, wybór wszystkim ułatwią... certyfikaty!
Pamiętacie: "Tomaszewski zatrzymał Anglię!" - grzmiały wszystkie gazety w Polsce, grzmieli szczęśliwi kibice. Jakiś stary wyga z PiS-u musiał sobie przypomnieć tamto hasło i podszepnąć prezesowi to nazwisko, wszak prezes na piłce się nie zna. Zwerbowanie byłego bramkarza do kandydowania z list PiS do sejmu trudne zresztą zapewne nie było, bo jak się tak zastanowić, pasują do siebie jak… mało kto.



















